Poznać aurę zamierzchłych czasów… Relacja z wycieczki kl. IV i VI do grodu rycerskiego w Byczynie

Dzień przed wyjazdem na  wycieczkę do Byczyny, południowa Polska  (w tym nasz region), został zaatakowany przez śnieg i silny, porywisty wiatr. Niedowierzanie i szok! Na szczęście biały puch szybko stopniał i w dniu wyjazdu zabłysła nadzieja, że będzie dobrze. Chociaż przywitał nas chłodny poranek, to pogoda ducha towarzyszyła naszym nastrojom. Po czułym pożegnaniu się z najbliższymi, sprawdzeniu obecności i przypomnieniu regulaminu bezpieczeństwa, ruszyliśmy w drogę! Naszym celem był średniowieczny gród położony niedaleko Kluczborka.

Kiedy przybyliśmy na miejsce, przywitano nas i ugoszczono. Wtapiając się powoli w otoczenie wielkiej, drewnianej budowli, poczuliśmy powiew historii. Cóż to był za widok! Pierwszym wrażeniom towarzyszyły głośne okrzyki typu: „Niesamowite!”, „Ale tu fajnie!”, „Inaczej to sobie wyobrażałem…”, „Super!”, „To wszystko nasze?”, „Niewiarygodne…”.

Gdy emocje opadły, usłyszeliśmy głośny dzwonek! Okazało się, że to nasza pierwsza zbiórka, na której poznaliśmy jednego z rycerzy, p. Marcina. Ten miłośnik kultury średniowiecza zapoznał nas z programem pobytu w grodzie, podkreślając zasady zachowania się na terenie tego obiektu. Po krótkim odpoczynku, zaczęły się atrakcje. Na początku obejrzeliśmy film, który przybliżył nam historię powstania tego miejsca. Dowiedzieliśmy się, że we wrześniu tego roku, gród w Byczynie obchodzić będzie swój okrągły jubileusz – 10-lecie istnienia. Gratulujemy! Poza tym poznaliśmy, jakie imprezy są organizowane na tym obiekcie. To, że wycieczkowe oblężenia trwają na okrągło, to jeszcze odbywają się tutaj również turnieje rycerskie, pokazy, festyny i  imprezy okolicznościowe. Naprawdę, wachlarz tych spotkań jest imponujący!

Po obejrzeniu filmu, p. Marcin oprowadził nas po grodzie i opowiedział jego historię, zahaczając o motywy epoki średniowiecza. Następnie odbyły się warsztaty, na których pod fachowym okiem ćwiczyliśmy strzelanie z łuku, rzucanie toporem i pisanie gęsim piórem. Dużą atrakcją cieszyły się zajęcia, na których poznaliśmy taniec dawny, w tym węgierski. Poza tym nie brakowało dreszczyku emocji podczas projekcji filmu o kacie, a w sali tortur zobaczyliśmy narzędzia do zadawania potwornego bólu skazańcom o dość nietypowych nazwach: widelec heretyka, gruszka, maska wstydu, hiszpańskie buty, kozioł czarownic, łoże sprawiedliwości, dyby, hiszpański osioł.

Po takich niewiarygodnych historiach, przyszła pora sprawdzić odwagę naszych uczestników wycieczki. O określonej godzinie należało zameldować się w wyznaczonym miejscu, by następnie wyjść poza mury grodu i udać się na  tajemniczą  wyprawę. Zgłosili się śmiałkowie. Było ich siedmiu – siedmiu wspaniałych (w tym dziewczęta!). Ta próba wymagała ogromnej odwagi. Noc, las, tajemnicze odgłosy i tylko my, nasi opiekunowie, p. Marcin, lampion… (tutaj nastąpi luka w tekście, gdyż adrenalina i dreszczyk emocji nie pozwala na nasze prywatne odczucia). (…) Udało się! Większość śmiałków zdobyła cel –wytrwała i udowodniła, że nie boją się żadnych wyzwań!

Po smacznie przespanej nocy, mogliśmy dalej poznawać prawdziwą atmosferę minionych wieków. Uwieńczeniem naszego pobytu było spotkanie rycerza w zbrojowni. Co niektórzy mogli na własnej skórze przekonać się, ile ważyła zbroja rycerska  czy też bliżej poznać techniki walk.

Podążając śladami historii, oderwaliśmy się od otaczającej rzeczywistości, by wypocząć i miło spędzić czas… Uczestnicy wycieczki wraz z opiekunami, podziękowali pracownikom grodu za ciekawe propozycje spędzenia chwil w radosnej i bezpiecznej atmosferze. W drodze powrotnej wrażeniom nie było końca…

Organizatorem wyjazdu była pani Anna Januszkiewicz. Opiekę nad uczniami sprawowały panie: Gabriela Łasiuk, Anida Kaczmar i Debora Kosel. DZIĘKUJEMY!

Anida Kaczmar

 

Skip to content